Wisła Kraków MISTRZEM POLSKI!

No i stało się: WISŁA KRAKÓW MISTRZEM POLSKI! Tak, to właśnie dziś na Łazienkowskiej „Biała Gwiazda” przypieczętowała tytuł. Wprawdzie do końca sezonu jeszcze dwie kolejki, ale chyba już tylko wiecznie idący na majstra Poznaniacy wierzą, że moja ukochana Wisełka wypuści z rąk taką zaliczkę. Ja natomiast nie ma żadnych wątpliwości, że tak się nie stanie i znów z hukiem słyszalnym na cały kraj pęknie tę nadmuchany do granic absurdu balon zwany Lechem.

Wprawdzie zaraz potem przyjdą europejskie puchary gdzie pewnie dostaniemy tradycyjny już wpierdol od mistrza Estonii albo Gruzji, ale bądźmy szczerzy – taki los czeka każdego z naszych „pucharowiczów”.

Pozostaje mi więc cieszyć się sukcesami na krajowym podwórku i mieć nadzieję na kolejne mistrzowskie patery.

* Skomentuj ten wpis

Piłkarzu walcz o utrzymanie, lepiej zarobisz!

Premie, premie, premie! Ach te premie! Któż z nas ich nie kocha? Któż z nas nie lubi ich dostawać? Ja osobiście nie znam nikogo takiego.

A co w ogóle trzeba zrobić żeby sobie na takową dodatkową nagrodę zasłużyć? W większości wypadków trzeba się pewnie czymś wykazać, dobrze wykonać jakieś zadanie, wybić się ponad przeciętność. Tak przynajmniej to funkcjonuje wśród nas, ludzi normalnie zarabiających na chleb.

A jak to jest u piłkarzy (wiem, że nazywanie ich piłkarzami może być lekko naciągane, ale po prostu tak się przyjęło na nich wołać) naszej Ekstraklasy? Otóż różnie to z nimi bywa. Owszem, nagradza ich się za mistrzostwo, za awans do pucharów i w takich wypadkach nie ma w tym nic dziwnego. Jest jednak jeszcze jeden przypadek, w którym „piłkarze” mogą liczyć na dodatkowy zarobek.

Otóż mogą na niego liczyć w momencie w którym… kompletnie zawodzą. W momencie w którym grają o utrzymanie.

Pamiętacie Górnika Zabrze, który w zeszłym sezonie z hukiem wyleciał do I ligi? Zespół ten miał grać o najwyższe cele, a spadł. Pamiętacie co działo się przed końcem sezonu. Jeśli nie to Wam przypomnę. „Piłkarze” jak gdyby nigdy nic zastanawiali się czy klub zaoferuje im jakąś ekstra forsę za utrzymanie. Jak dla mnie PARANOJA.

Teraz mamy podobną sytuację. Władze Arki Gdynia ogłosiły właśnie, że jeśli drużyna utrzyma się w Ekstraklasie to „piłkarze” mogą liczyć na wspomniane już premie. Rozumiecie to, goście którzy zawodzą cały sezon, grają kompletny piach mają teraz zostać nagrodzeni. JEZU, JA TEŻ TAK CHCĘ!

* Skomentuj ten wpis

Polska transferowa! Czyli piłkarzu, Ciebie NIE ZATRUDNILIŚMY!

Absurdalna jest jednak ta polska piłka nożna, a jeszcze bardziej absurdalni są działacze nią kierujący.

Oto bowiem w dniu dzisiejszym Widzew Łódź postanowił opublikować listę piłkarzy, z którymi to rzekomo prowadził negocjacje i którzy mieli zasilić ten zespół w zimowym okienku transferowym.

I tak oto na tejże właśnie liście znaleźli się m.in. Gabriel Fernando Atz, były zawodnik Rubina Kazań, Julian Lopez z Espanyolu Barcelona, Andrzej Niedzielan, a nawet dobrze znany kibicom Bundesligi, Argentyńczyk Juan Carlos Menseguez!

I ja już naprawdę nie wnikam dlaczego chociażby taki Menseguez, na dzień dzisiejszy piłkarz argentyńskiego San Lorenzo, ale w przeszłości gracz m.in River Plate, Wolfsburgu i West Bromwich Albion ( a więc przyzwyczajony do wypłat w granicach miliona euro rocznie) miał nagle przejść do naszej podwórkowej ligi, a mówiąc dokładniej do jej zaplecza. Nie wnikam czy Widzem stać na takiego piłkarza. Nie, nie o to mi chodzi!

Mnie ciekawi zupełnie co innego. Mianowicie po jakiego grzyba w ogóle publikować takie listy graczy, których nie udało się pozyskać?!

Podobnie zrobił zresztą ostatnio Sląsk Wrocław, tyle, że tam poziom absurdu siegał jeszcze wyżej. Dla przypomnienia podam nazwiska zawodników jacy NIE TRAFILI do Wrocławia:

Alex Teixiera (Brazylijczyk, Vasco da Gama), Diogo (Brazylijczyk, Sao Paolo), Mario Martinez (Honduranin, Anderlecht Bruksela), Kermit Erasmus (RPA, Feyenoord Roterdam), Richard Esttigarribia (Paragwajczyk, Independiente del Valle - klub z Ekwadoru), Ismodes Saravia (Peruwiańczyk, Racing Santander), Miguel Samudio (Paragwajczyk, Libertad Asunsion), Manuel Maciel (Paragwajczyk, Libertad Asunsion), Victor Caceras (Paragwajczyk, Libertad Asunsion), Diego Ciz (Paragwajczyk, Olimpia Asunsion), Osvaldo Hobecker (Paragwajczyk, Rubio Nu), Pablo Valazques (Paragwajczyk, Rubio Nu)

Może od razu napiszmy, że Wiśle nie udało się pozyskać Xaviego, Legii Messiego, a Lechowi Puyola. Skoro już publikujemy takie bzdury to czemu NIE napiszemy o piłkarzach z najwyższej półki?

* Skomentuj ten wpis

MORDA W KUBEŁ CHAMIE JEDEN… czyli sąd nad KIBICEM POLSKIM

Wysoki Sądzie, Szanowna ławo Przysięgłych i wszyscy zebrani. Podczas tej rozprawy udowodnię jednoznacznie i nieodwołalnie, że obecny tu oskarżony KIBIC POLSKI jest CAŁKOWICIE odpowiedzialny za mierny stan polskiej piłki nożnej. Udowodnię, że poprzez nadmierne wywieranie presji i chore wprost wymagania, oskarżony KIBIC POLSKI jest odpowiedzialny za zaniżanie poziomu rozgrywek Ekstraklasy oraz za źle funkcjonujący system szkolenia młodzieży.

Aby tego dowieść pragnę powołać swojego pierwszego świadka, trenera Legii Warszawa, Pana Jana Urbana.

Panie trenerze, czy zgadza się Pan ze stwierdzeniem, że to właśnie KIBIC POLSKI jest W PEŁNI ODPOWIEDZIALNY za mierny poziom rozgrywek Ekstraklasy?

JAN URBAN: Tak, zgadzam się z tym całkowicie, albowiem: „Trudno jest grać w takich warunkach w piłkę. Na trybunach w momencie straty bramki zaczyna się nerwówka. Piłkarze wtedy nie wytrzymują presji. Taka sytuacja trwa od 2,5 roku i trzeba będzie ją jak najszybciej rozwiązać. Przy dopingu każdą stratę można odrobić. Próbowaliśmy na różne sposoby ale nie wychodziło. Wszyscy znamy tych zawodników i wiemy na co ich stać. A panuje „szydera”, która wiąże nogi każdemu z nich. Atmosfera na trybunach to duży problem dla Legii. Odkąd tu jestem mam wrażenie, że można było z dopingiem osiągnąć znacznie więcej.”

A więc Panie Trenerze zgadza się Pan także z faktem, że gdyby nie KIBIC POLSKI piłkarze prezentowaliby futbol o wiele atrakcyjniejszy?

JAN URBAN: Oczywiście, że tak: „Przez szyderstwa ze strony kibiców, moi piłkarze boją się podejmować ryzykowne decyzje”.

Dziękuję Panu, nie mam więcej pytań.

A więc Wysoki Sądzie jak widać oskarżony o zaniżanie poziomu rozgrywek KIBIC POLSKI jest … WINNY STAWIANYCH MU ZARZUTÓW!

Teraz pragnę powołać kolejnego świadka, Pana Ryszarda Tarasiewicza, trenera Śląska Wrocław.

Panie trenerze, czy zgadza się Pan ze stwierdzeniem, że gdyby nie KIBIC POLSKI to polski system szkolenia młodzieży byłby systemem wzorcowym dla innych federacji piłkarskich?

RYSZARD TARASIEWICZ: Oczywiście, że się zgadzam. Sam osobiście: „Bardzo chętnie wpuściłbym Górala na bok pomocy, ale przy korzystnym wyniku. Nie wolno wpuszczać młodych zawodników w takim momencie, gdy wiadomo, że nieudane zagranie spowoduje jakieś REPERKUSJE PSYCHICZNE u zawodnika, bo wiadomo jaki jest odbiór nieudanych zagrań przez publiczność. Niejeden zawodnik w Śląsku po takich momentach, później nigdy się nie odbudował.”

Dziękuję, świadek jest wolny.

A więc Wysoki Sądzie jak widać oskarżony o złe funkcjonowanie systemu szkolenia młodzieży KIBIC POLSKI jest … WINNY STAWIANYCH MU ZARZUTÓW!

Tak więc podsumowując KIBIC POLSKI jest winny WSZYSTKIEMU co złe w polskiej piłce nożnej. W związku z tym skazuje się KIBICA POLSKIEGO na DOŻYWOTNIE TRZYMANIE MORDY W KUBEŁ I ZAKAZ KRYTYKOWANIA POLSKICH PIŁKARZY POD GROŹBĄ UTRATY MOŻLIWOŚCI OGLĄDANIA ICH ZDJĘĆ NA FOTKA.PL!!!

* Skomentuj ten wpis

Z Portugalii do Polski! Czy to nowe gwiazdy Esktraklasy?

Parę dni temu przedstawiłem swój ranking obcokrajowców występujących obecnie w polskiej Ekstraklasie. Starałem się w nim przeanalizować, który z naszych „zagraniczniaków” miałby największe szanse na zrobienie kariery w silnych, zachodnich ligach. Wyniki nie napawały optymizmem, gdyż doszedłem do wniosku, że przynajmniej na chwilę obecną zaledwie kilku z nich (a mamy ich blisko 90) miałoby realne podstawy do tego, aby myśleć o regularnej grze w Bundeslidze, Ligue 1, Serie A czy chociażby Eredivisie. Dla reszty z nich wspomniane przeze mnie ligi raczej pozostaną już na zawsze tylko i wyłącznie marzeniem.
Po tym wszystkim zacząłem się jednak zastanawiać nad inną rzeczą. Co gdyby polskie zespoły same zaczęły sprowadzać graczy, którzy nieźle radzą sobie na zachodzie. Czy to w ogóle możliwe? Czy stać nas na to? O których piłkarzach w chwili obecnej możemy realnie myśleć? Na spokojnie przeanalizowałem sytuację i uznałem, że jest co najmniej kilku dobrych graczy, w niezłych ligach którzy byliby osiągalni dla polskich ekip, przynajmniej dla tych z czołówki.
I tak wpadłem na pomysł, żeby przedstawić Wam kilka moich propozycji. Na początek postanowiłem podać parę nazwisk z ligi portugalskiej, którą dość mocno się interesuję więc jakby łatwo przyszło mi wytypowanie odpowiednich kandydatów.
Oczywiście od razu wyszedłem z założenia, że nie ma co sobie zawracać głowy piłkarzami z wielkiej trójki (Porto, Benfica, Sporting) gdyż oni są dla nas NIEOSIĄGALNI. Również zawodnicy Bragi, która chyba już na dobre doszlusowała do czołówki to wciąż za wysoka półka. Nie zajmowałem się także ekipą Nacionalu, bo ten zespół w ostatnim czasie dorobił się dość mocnej pozycji i jeśli już kogoś sprzedaje to jednak za dużą kasę.
Jednak pozostałe teamy w Portugali to nie są już jacyś finansowi potentaci i wiele z nich płaci swoim piłkarzom pieniądze dużo mniejsze niż chociażby Wisła, Lech czy Legia.

Tak więc oto i moje propozycje:


Djalma Braume Manuel Abel Campos czyli po prostu Djalma.
KRÓTKA BIOGRAFIA:
Djalma Braume Manuel Abel Campos urodził się 25 kwietnia 1987 roku w mieście Luanda w Angoli. Na początku sezonu 2003/2004 trafił do Portugalii, konkretnie do drużyny U-17 zespołu Loures. Po roku przeniósł się do ekipy Alverci, gdzie przez kolejne dwa lata występował w ekipie do lat 19. Następnie został zauważony przez działaczy kluby Maritimo Funchal dzięki czemu został sprowadzony na Maderę. Tam jeszcze przez rok terminował w drużynie rezerw, aby od sezonu 2006/2007 mając zaledwie 19 lat zostać włączonym do pierwszego składu. W lidze zadebiutował jednak dopiero 5 maja 2007 roku w zremisowanym 0:0 spotkaniu przeciwko Academica de Coimbra. Djalma pojawił się tam na boisku w 78 minucie zmieniając Ze Gomesa. Był to jednak jego jedyny występ w tamtych rozgrywkach.
Dopiero od sezonu 2007/2008 zaczął częściej pojawiać się na murawie. Zaliczył wtedy łącznie 15 spotkań i strzelił 2 bramki. Jednak dopiero rozgrywki 2008/2009 pokazały naprawdę na co go stać. W 26 grach jakie wówczas rozegrał 6 razy trafił do siatki rywala, a do tego zaliczył 5 asyst. W tym samym czasie doczekał się również debiutu w dorosłej reprezentacji Angoli. W rozegranym 20 listopada 2008 roku meczu z Wenezuelą Djalma zaliczył pełne 90 minut.
W tym sezonie młody zawodnik jest już ważnym ogniwem swojej drużyny klubowej. Zagrał we wszystkich dotychczasowym spotkaniach, w których czterokrotnie udało mu się pokonać bramkarza rywali, a także również 4 razy zapisał na swoim koncie asystę.
MOJA OCENA GRACZA:
Jestem zdania, że przed Djalmą duża, piłkarska kariera. Ten zawodnik wciąż jest bardzo młody, a mimo to ma prawie wszystko co potrzebne aby zostać doskonałym skrzydłowym, bowiem na tejże właśnie pozycji reprezentant Angoli występuje najczęściej. Jest to gracz niezwykle dynamiczny, potrafiący dosłownie na kilku metrach zgubić pilnującego go obrońcę.
Jest niewysoki, ma 175 cm wzrostu, ale mimo wszystko dysponuje bardzo dużą siłą fizyczną i naprawdę nie jest łatwo go przepchnąć. Nieźle również panuje nad piłką i radzi sobie w pojedynkach jeden na jednego co na jego pozycji jest dużą zaletą.
Na pewno elementem nad którym Djalma powinien popracować są dośrodkowania w pełnym biegu bo czasem zdarza mu się niecelnie zagrać do partnera z ataku. Ale ogólnie sprawia jednak bardzo dobre wrażenie i gdyby ewentualnie trafił do polskiej Ekstraklasy nie miałby u nas absolutnie żadnych problemów z tym, aby zostać gwiazdą ligi.
Z ciekawostek dodam, że Djalma został w październiku wybrany najlepszym zawodnikiem w Liga Sagres, wyprzedzając w głosowaniu Carlao z Leirii oraz Oscara Cardozo z Benficy Lizbona.
SZANSE POZYSKANIA:
Drużyna z miasta Funchal zdecydowanie nie należy do finansowych potentatów ligi portugalskiej i nigdy nie sprzedawała swoich graczy za jakieś niewyobrażalne, astronomiczne wręcz kwoty. Najdroższymi piłkarzami w historii, którzy opuścili jej szeregi byli w 2005 roku Pepe oraz Leo Lima, którzy przeszli wówczas do FC Porto, a także Danny, który dwa lata wcześniej trafił do Sportingu Lizbona. Wszyscy oni kosztowali wtedy około 2 mln euro. Pozostali zawodnicy odchodzili już jednak za zdecydowanie niższe kwoty.
Dlatego też biorąc to wszystko pod uwagę i mając na względzie fakt, że w lipcu 2010 roku Djalmie do końca kontraktu wiążącego go z Maritimo pozostanie zaledwie jeden rok jestem przekonany, że „czerwono – zieloni” zachowaliby rozsądek jeśli chodzi o ustalenie wysokości ewentualnego odstępnego i nie żądali za niego jakiś absurdalnych pieniędzy.
Dlatego jeśli polskie kluby chciałyby go pozyskać już w letnim okienku transferowym to prawdopodobnie musiały by liczyć się z wydatkiem rzędu 500 tys. euro, a być może nawet trochę niższym, co dla klubów z czołówki Ekstraklasy jest na pewno kwotą do zaakceptowania.
Oczywiście pozostaje jeszcze inna kwestia do rozwiązania, mianowicie namówienie reprezentanta Angoli do gry w polskiej lidze. Ale tutaj też nie powinno być problemów bo gracze z Afryki w większości mają jedną cechę wspólną. Bardziej od tego gdzie mają grać zależy im za ile będą grać więc to wszystko byłaby kwestia wynagrodzenia. Wynagrodzenia, które oscylowałoby w granicach 200 tys. euro za sezon, co i tak zapewne byłoby sumą dużo większą niż to co obecnie Angolańczyk zarabia w Portugalii. Dlatego szanse przeprowadzenia takiego transferu oceniam bardzo wysoko i jeśli miałbym je przedstawić procentowo to powiedziałbym, że są gdzieś w granicach 70%.
Link przedstawiający filmik z próbką jego umiejętności.


Cristiano Moraes de Oliveira
KRÓTKA BIOGRAFIA:
Cristiano Moraes de Oliveira urodził się 28 września 1983 roku. Piłkarską karierę rozpoczynał w Nacional skąd trafił następnie do Sao Raimundo Esporte Clube. W końcu w 2005 roku doczekał się transferu do Europy. Trafił do zespołu Pacos de Ferreira. W lidze debiutował dopiero 21 stycznia 2006 roku w 19 kolejce, kiedy na 5 minut przed końcem przegranego spotkania z Vitorią Setubal zmienił Pedrinhę. W sumie w tamtych rozgrywkach jeszcze 7 razy pojawiał się boisku, zawsze jako zmiennik.
Jednak już od następnego sezonu stał się zawodnikiem pierwszego składu i coraz bardziej umacniał swoją pozycję w zespole. Szczególnie udany był dla niego sezon 2008/2009, kiedy w 26 meczach ligowych zdobył 7 bramek i zaliczył 5 asyst. Dotarł również do finału Pucharu Portugalii, gdzie jednak musiał uznać wyższość zespołu FC Porto.
W obecnych rozgrywkach w 11 spotkaniach strzelił 2 bramki i dołożył do tego asystę. Grał również w kwalifikacjach do Ligi Europejskiej.
MOJA OCENA GRACZA:
Cristiano Moraes de Oliveira to bardzo ofensywnie grający zawodnik, który najczęściej występuje po lewej stronie drugiej linii. Wyróżnia się znakomitym dryblingiem, potrafi bez większych problemów wygrać pojedynek jeden na jednego. Jest to również piłkarz dość skuteczny w sytuacjach bramkowych, dużo widzący na boisku. I jeśli chodzi o umiejętności czysto piłkarskie to wszystko jest z nim OK. W Polsce byłby gwiazdą. Ale niestety gracz ten ma pewną, dość dużą wadę.
Wadą tą jest jego charakter i podejście do wykonywanego zawodu. W Portugalii już kilka razy mieli z nim problemy. Między innymi parę razy zdarzyło się, że nie stawił się w klubie bo samowolnie postanawiał przedłużyć sobie wakacje w Brazylii nikogo wcześniej o tym nie informując.
SZANSE POZYSKANIA:
Bardzo duże. Po pierwsze kończy mu się kontrakt, a po drugie Pacos de Ferreira to klub biedny (oficjalny budżet na ten sezon to zaledwie 2,5 mln euro), z dość dużymi problemami finasowo – organizacyjnymi i każdy grosz mu się przyda. Dlatego jeśli polskie kluby chciałyby go pozyskać już w zimie to pewnie kwota około 200 – 250 tys. euro w zupełności by wystarczyła.
Jeśli chodzi z kolei o kontrakt indywidualny to również suma 200 tys. euro za sezon to i tak zdecydowanie więcej niż płaci się w Pacos.
Należałoby się jednak spieszyć bo podobno parę klubów greckich wyraziło zainteresowanie jego osobą.


Nilson Correia Junior
KRÓTKA BIOGRAFIA:
Nilson Correia Junior urodził się 25 grudnia 1975 roku. Pierwsze piłkarskie kroki stawiał w brazylijskim Esporte Clube Vitoria, skąd poprzez zespoły Santa Cruz, Gama, ponownie Santa Cruz, Americano oraz Nautico w lipcu 2005 roku trafił do Europy. Kontrakt podpisał z Vitorią Guimaraes.
Od pierwszego dnia pobytu stał się podstawowym bramkarzem swojej ekipy.
W tym sezonie Nilson spisuje się rewelacyjnie i zdaniem większości ekspertów jest najlepszym bramkarzem tegorocznych rozgrywek.
MOJA OCENA GRACZA:
W poprzednich sezonach Nilson nigdy nie prezentował takiej formy więc jest dla mnie dużym zaskoczeniem. Ale gdyby już na stałe osiągnął taki poziom jak teraz to w Polsce byłby zdecydowanie bramkarzem numer jeden jeśli chodzi o Ekstraklasę.
SZANSE POZYSKANIA:
Tutaj widzę najmniejsze szanse z pośród wymienionej przeze mnie trójki graczy. Vitoria to nie finansowy gigant, ale jednak klub obecnie dość stabilny i nie musi pozbywać się swoich gwiazd. Ostatnio przedłużyła np. kontrakt z Tiago Targinio, którego również chciałem umieścić na liście. Dlatego należałoby się spodziewać dużej sumy odstępnego.
Problemem mogłoby być również namówienie Nilsona do gry w Polsce. Zadomowił się on już w Portugalii i chyba tylko bardzo wysoki kontrakt sprawiłby, że zagrałby w Ekstraklasie. Szanse pozyskania ocenia na 25%.

Na koniec chciałem jeszcze przedstawić paru piłkarzy, którzy moim zdaniem już niedługo będą wielkimi gwiazdami ligi portugalskiej, a być może nawet trafią do najsilniejszych drużyn Europy. Oczywiście ci piłkarze nawet obecnie są już poza zasięgiem polskich klubów.
Papa Babacar Diawara – szerzej znany jako „Baba” – w nim pokładam największe nadzieje, gdyż już w tej chwili jego umiejętności stoją na bardzo wysokim poziomie. Zresztą nieprzypadkowo już w lecie pytały o niego FC Porto i Olympique Marsylia. Gracz znakomicie przygotowany atletycznie, niezwykle silny i dynamiczny. Doskonale radzi sobie w powietrzu. Jestem przekonany, że kiedy trafi silniejszego klubu, gdzie linia pomocy będzie umiała wykorzystać jego atuty to bramki zacznie zdobywać seryjnie.
Kraj: Senegal
Klub: Maritimo Funchal
Wiek: 21 lat

Andre Filipe Alves Monteiro – „Ukra”
Kraj: Portugalia
Klub: FC Porto ale wypożyczony do Sporting Olhanense
Wiek: 21 lat

Daniel Filipe Martins Carrico
Kraj: Portugalia
Klub: Sporting Lizbona
Wiek: 21 lat

Fabio do Passo Faria
Kraj: Portugalia
Klub: Rio Ave
Wiek: 20 lat

* Skomentuj ten wpis

Ranking obcokrajowców - zapraszam do dyskusji! (Wyjaśnienie)

W związku z licznymi zarzutami w sprawie stworzonego przeze mnie rankingu pragnę przedstawić parę słów wyjaśnienia odnośnie tego, czym kierowałem się tworząc ową listę. Przyznaję się do błędu, gdyż powinienem wyjaśnić to od razu, na wstępie. Nie zrobiłem tego jednak i sądzę, że stąd wzięły się wszelkie nieporozumienia.
Zapewne zdecydowana większość z Was czytając ten ranking doszła do wniosku, że oceniałem zawodników pod kątem ich przydatności wyłącznie do naszej rodzimej Ekstraklasy. W ten sposób mogły się pojawić liczne zarzuty pod względem zdecydowanego zaniżenia wartości poszczególnych graczy jak choćby wspominanego wielokrotnie Ediego Andradiny. Jednak moim zamierzeniem było jakby skonfrontowanie ich umiejętności z poziomem lig zachodnich.
I tak mając na myśli poziom „europejski” nie mówiłem o tym, że wymienieni tam przeze mnie piłkarze byliby gwiazdami w Niemczech, Francji, Hiszpanii itp., tylko miałem na myśli to, że ci gracze prawdopodobnie nie mieli by problemów z regularną grą za granicą i nie grzeliby ławy w większości spotkań co jest dość nagminne wśród osób opuszczających naszą ligę.
Idąc dalej moim tokiem rozumowania jako poziom „zauważalni” chodziło mi o piłkarzy, którzy mają jeszcze szanse dołączyć do poziomu europejskiego i w przyszłości zagrać w dobrych klubach z Anglii, Włoch itp., itd. . I np. stąd moja decyzja o umieszczeniu wspomnianego już Andradiny tylko i wyłącznie w klasie ligowej, gdyż uważałem, że nie ma on już realnych szans na dużą karierę zagranicą.
W ten sposób na poziomie ligowym, jakby w jednym worku znaleźli się piłkarze prezentujący zarówno takie solidne, nazwałbym to rzemieślnicze umiejętności, a także i gracze wyróżniający się w swoich klubach, ale co podkreślam moim zadaniem już bez szans na karierę w silniejszych ligach.
Mam nadzieję, że przybliżyłem Wam choć trochę sposób w jaki chciałem stworzyć ten ranking. Jeszcze raz podkreślam, że nie oceniałem w nim piłkarzy pod względem ich przydatności dla naszej, dość podwórkowej Ekstraklasy, ale chciałem spojrzeć jakby na ich szansę na karierę w innych, silnych ligach.

Jak wiadomo atmosfera w polskiej piłce nie najlepsza. Ciągle mówi się o korupcji, kolejnych zatrzymanych, absurdach PZPN. Ja więc dla odmiany, dla chwili wytchnienia proponuję oderwać się od tamtych problemów i podyskutować nad poziomem obcokrajowców grających w naszej lidze. Którzy się nadają, którzy podnoszą poziom rozgrywek, a którzy są zupełnym nieporozumieniem?

Poniżej przedstawiam mój własny ranking. Graczy podzieliłem na 4 kategorie. Przy niektórych napisałem krótki komentarz. Zaznaczam, że jest to tylko moja opinia i jeżeli uważacie, że jakiś piłkarz powinien być przydzielony do innej kategorii to gorąco zachęcam do wypowiedzenia własnego zdania.

A oto mój ranking:

KLASA EUROPEJSKA: (W tej kategorii umieściłem zawodników, których uważam nie tylko za najlepszych obcokrajowców w naszej Ekstraklasie, ale przede wszystkim twierdzę, że piłkarze ci swoimi umiejętnościami podnoszą poziom całej ligi w ogóle. Są to też przykłady graczy, którzy prawdopodobnie bez większych problemów poradziliby sobie w silnych europejskich zespołach. I takich zawodników powinny właśnie zatrudniać nasze zespoły ligowe.)
Bramkarze:
Jan Mucha – Słowak, 26 lat, Legia Warszawa. Podstawowy goalkeeper swojej reprezentacji. Zagra na mistrzostwach świata w RPA. Bezsprzecznie najlepszy bramkarz polskiej Ekstraklasy. Kapitalnie rozwinął się pod skrzydłami Krzysztofa Dowhania. Bardzo rzadko popełnia błędy, najczęściej jest pewnym punktem swojej drużyny. Wielka szkoda, że od czerwca 2010 roku przestanie obowiązywać jego kontrakt z zespołem ze stolicy.
Obrońcy:
Manuel Arboleda – Kolumbijczyk, 30 lat, Lech Poznań. Obrońca twardy jak skała i silny jak tur. Praktycznie nie sposób go przepchnąć. Bardzo przydatny w ofensywie. Szkoda, że w naszej lidze nie gra więcej takich piłkarzy, bo może w końcu nasi rodzimi kopacze nauczyliby się co to jest męska walka.

Marcelo – Brazylijczyk, 22 lata, Wisła Kraków. Wielki transferowy sukces Jacka Bednarza. Przyszedł do Krakowa z Santosu za darmo, dziś wart jakieś 2 mln. euro. Genialnie gra w powietrzu, potrafi się znakomicie ustawić. Jest również niesamowicie skuteczny jak na defensora. W tym sezonie zdobył już 4 bramki. Umiejętnościami wyraźnie przerasta naszą ligę.
Pomocnicy:
Napastnicy:

ZAUWAŻALNI: (Kategoria przejściowa pomiędzy poziomem ligowym, a europejskim. Gracze ci mają świetne umiejętności, ale z jakiegoś powodu nie zawsze pokazują je w pełnej krasie. Niemniej jednak dodają dużo kolorytu naszej podwórkowej lidze i na pewno dobrze się stało, że trafili do Polski.)
Bramkarze:

Obrońcy:
Inaki Astiz – Hiszpan, 26 lat, Legia Warszawa. Bardzo dobry zawodnik, który potrafi świetnie grać w powietrzu, jak również znakomicie się ustawić. W wielu meczach pewny punkt Legii. Odnoszę jednak wrażenie, że z każdym kolejnym sezonem spędzonym w naszej lidze jakby cofa się w piłkarskim rozwoju. Może to trochę mylne odczucie, ale na pewno Inaki nie gra tak dobrze jak w rozgrywkach 2007/08, kiedy dopiero trafił na Łazienkowską.

Inni: Disckson Choto, Hernani, Ivan Djurdjevic, Pablo Alvarez

Pomocnicy:
Andraż Kirm – Słoweniec, 25 lat, Wisła Kraków. Naprawdę kapitalny zawodnik. Dynamiczny, potrafiący wygrać pojedynek jeden na jednego, dużo widzi na boisku, potrafi mocno i celnie uderzyć na bramkę. I wszystko było by pięknie, była by klasa europejska gdyby nie fakt, że Kirm wszystkie te walory pokazuje… w reprezentacji, z którą notabene zagra na MŚ w RPA. Kiedy natomiast przychodzi do rywalizacji w lidze piłkarz ten traci 70% swojej wartości. Miewa jedynie przebłyski, jak chociażby w ostatnim meczu z Odrą. Generalnie jednak nie pokazuje tego co w kadrze. Nie wiem czym to jest spowodowane, ale szkoda by było aby akurat ten pomocnik popadł w ligową szarzyznę.

Semir Stlic – Bośniak, 22 lata, Lech Poznań. Myślę, że każdy zna jego walory i wie, że jest to gracz o ponadprzeciętnych umiejętnościach. I pewnie dla wielu został umieszczony o klasę za nisko. Ale mam wrażenie, że Semir nie chce się dalej rozwijać. Talent ma ogromny, ale wyraźnie nie chce mu się nad nim pracować. A na pewno szkoda by było aby się zmarnował.

Inni: Junior Diaz
Napastnicy:
Mouhamadou Traore – Senegalczyk, 23 lata, Zagłębie Lubin. Bardzo podoba mi się jego gra. Widać, że ma zadatki na świetnego napastnika. Umie się zastawić, przyjąć piłkę. Nie boi się grać. Poza tym potrafi dostrzec lepiej ustawionego partnera z ataku.

Inni: Hernan Rengifo, Takesure Chinyama

POZIOM LIGOWY: (Gracze, którzy swoją grą idealnie wpisali się w naszą szarą rzeczywistość. Widać, że coś tam potrafią, niekiedy wzbiją się na wyżyny, ale generalnie są takimi solidnymi punktami swoich zespołów. Nie zaniżają poziomu, ale go też nie podnoszą.)
Bramkarze:
Jasmin Burić – Bośniak, 22 lata, Lech Poznań. Miał być drugim albo nawet trzecim bramkarzem Lecha, ale wobec słabszej postawy przede wszystkim Kasprzika wskoczył do składu. Jak na razie nieźle sobie radzi i jeśli pójdzie tak dalej to ma szansę na dłużej zająć miejsce między słupkami „Kolejorza”.

Inni: Ilie Cebanu
Obrońcy:
Peter Singlar, Radek Mynar, Mate Lacic, Sreten Sretenovic, Amir Spahic, Pavol Stano, Andrius Skerla
Pomocnicy:
Miroslav Radović, Dmitrij Injac, Marcelo Sarvas, Bruno, Marek Bazik, Pavol Balaz, Miroslav Barcik
Napastnicy:
Filip Ivanovski, Carlos Costly, Ilijan Micanski, Edi Andradina, Vuk Sotirovic, Ivans Lukjanovs

DO ODSTRZAŁU: (W tej kategorii umieściłem piłkarzy dla których nie widzę miejsca w polskiej Ekstraklasie. Jedni są po prostu na nią za słabi, czas innych dobiega końca, ale jest też grupa paru zawodników co do których miałem pewne wątpliwości. Ich umiejętności bowiem są większe niż umiejętność wielu naszych rodzimych graczy, ale wyszedłem jednak z założenia, że jeśli chcemy budować naprawdę silną ligę to mimo wszystko powinniśmy iść w kierunku zatrudniania piłkarzy klasy Muchy, Marcelo, a nie tych, których umieściłem w tej klasie.)
Bramkarze:
Kostiantin Machnovskiy, Jewhen Kopyl, Ivo Vazgec, Matko Perdijic, Juraj Balaz
Obrońcy:
Pance Kumbev, Zlatko Tanevski, Luis Henríquez, Costa Nhamoinesu, Nikola Mijailovic, Paulius Paknys, Edson, Thiago Rangel Cionek, Alexis Norambuena, Lumir Sedlacek, Boris Radovanovic, Sergejs Kozans, Lukás Killar, Peter Hricko, Peter Cvirik
Pomocnicy:
Mauro Cantoro – Argentyńczyk, 33 lata, Wisła Kraków. Czas Mauro wyraźnie dobiegł końca. Był okres kiedy gracz ten mógł aspirować do miana najlepszego defensywnego pomocnika ligi. Dziś niestety nie ma już niego tak wielkiego pożytku. Być może gdyby zatrudniła go taka Polonia Bytom albo Piast to byłby tam kluczową postacią. Ale na zespoły typu Wisła, Lech, Legia jest już jednak za słaby.

Inni:Anderson Cueto, Gordan Golik, Tamas Kulcsar, Fernando Dinis, Martins Ekwueme, David Caiado, Aleksandar Vukovic, Gabor Straka, Neil Hlavaty, Haris Handzic, Marko Bajic, Lubomir Lubenov, Vasilije Prodanovic,
Napastnicy:
Milan Nikolic, Martin Fabus, Tadas Labukas, Stoyko Sakaliev, Tomas Radzinevicius, Deivydas Matulevicius, Daniel Bueno, Povilas Luksys

* Skomentuj ten wpis

Patryk Małecki prawdę Ci powie!

W ostatnich dniach zdecydowanie tematem numer jeden wśród mediów, kibiców i wszystkich osób zainteresowanych sprawami futbolu jest bojkot PZPN oraz mecze reprezentacji Polski w ramach eliminacji MŚ RPA 2010. Na ich temat wypowiedziano już tysiące słów tak więc ja osobiście chciałbym się zająć trochę inną sprawą. Otóż chciałbym poznać Waszą opinię na temat wypowiedzi Patryka Małeckiego, po spotkaniu kadry młodzieżowej z Holandią. Jak wiadomo owa kadra dostała tęgi łomot od „pomarańczowych” i w zasadzie przekreśliła swoje szanse w eliminacjach. Tuż po tym gracz Wisły Kraków wypowiedział takie oto słowa:
„Z zespołem przebywałem 10 dni i mówię otwarcie, że połowa nie nadaje się do reprezentacji. I to nie jest tylko moja opinia. Trener też to powinien wiedzieć. Skład z Holandią był pozmieniany i nawet na ławce siedzieli lepsi zawodnicy od tych, którzy występowali. Trener na pewno wie, że popełnił błąd, wystawiając taki skład. Przez 30 minut jakoś to wyglądało, ale później był wielki dramat.”
Zapewne wielu nazwie to wodą sodową, ale ja tak nie uważam. Dla mnie „Mały” jako pierwszy piłkarz powiedział to o czym wiedzą wszyscy kibice. Otóż zdecydowana większość naszych kopaczy nie nadaje się do wykonywania tego zawodu. Mają problemy z techniką, dryblingiem, kondycją i w ogóle ze wszystkich. Dlatego skończmy z idiotycznymi wypowiedziami po kolejnych porażkach i nie bredźmy o złej murawie, oślepiającym słońcu albo błędach sędziego. Nasze klęski nie biorą się bowiem stąd ale właśnie z powodu braku klasowych graczy. I tak krytykowani po tym meczu Małecki z Grosickim to w zasadzie jedyni gracze z tej kadry prezentujący umiejętności pozwalające ich nazwać piłkarzami. Reszta nie nadaje się nawet do kopania rowów.

Posłuchaj piosenki zespołu “Grupa operacyjna” pt.: “KoniecPZPN”

* Skomentuj ten wpis

Kadra powoli się odradza, brawo PZPN!

Jak zapewne wszystkim kibicom piłkarskim wiadomo reprezentacja Polski przegrała w sobotę eliminacyjny mecz do mistrzostw Świata 2010 roku i straciła wszelkie szansę na występy na boiskach RPA. Naszymi pogromcami okazali się Czesi, którzy w Pradze pokonali kadrę Stefana Majewskiego 2:0. W tym momencie wielu fanów stwierdziło zapewne, że sięgnęliśmy dna absolutnego. Przyznam, że przez moment ja też tak myślałem, ale uspokoili mnie ludzie z PZPN, którzy dali mi nadzieję na lepsze jutro i udowodnili, że kadra może się jeszcze odrodzić.
Bo jak słusznie zauważył Antonii Piechniczek, reprezentacja grała jak równy z równym i w trakcie meczu była bardzo bliska pokonania rywali i wywiezienia 3 punktów. Trzeba być bowiem niewidomym, żeby nie zauważyć jak gigantyczną, przygniatająca wręcz momentami przewagę mieli biało-czerwoni nad zespołem naszych południowych sąsiadów. Wszak rzadko się zdarza, żeby w trakcie meczu wykonywać 11 rzutów rożnych. Co warte podkreślenia każdy z nich był wykonywany w inny sposób co świadczy o geniuszu taktycznym trenera Majewskiego i o jego umiejętności błyskawicznego przygotowania najróżniejszych wariantów wykonywania stałych fragmentów gry. Jakże skromnie na tym tle prezentowali się Czesi, którzy wykonali tylko 6 rzutów rożnych i wszystkie były rozgrywane w podobny sposób. Po grze reprezentacji widać było również ogromne zaangażowanie o czym może świadczyć przewaga w faulach. My przewiniliśmy 19 razy, a Czesi tylko ośmiokrotnie.
Ale dla mnie osobiście najważniejsze że piłkarze znów kochają PZPN. Jak stwierdził trener Piechniczek: „Podobno w reprezentacji Polski poprawie uległa atmosfera. - W kadrze Beenhakkera panowała atmosfera daleka od utożsamiania się ze związkiem, który się reprezentuje. J..ć, j..ć PZPN, co tak pięknie krzyczą kibice, a was raduje, oznacza także j..ć reprezentację. U Majewskiego piłkarze zrozumieli, że nie są to słowa skierowane tylko do prezesa Grzegorza Laty i ich pracowników, ale także do nich. Zaczęli rozumieć, gdzie jest ich macierzysta federacja.”
Dlatego apeluję do wszystkich „terrorystów” i innych „chuliganów”. Zaprzestańcie tych idotycznych bojkotów, dajcie Majewskiemu i PZPN- owi popracować w spokoju, a efekty przyjdą same.

* Skomentuj ten wpis


Polecamy



Wyszukaj w blogu

RSS


wrzesień 2010
P W Ś C P S N
« maja    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930